z tomiku „ Ludzie ulicy i inne owoce miłości” 2006 r


Skrzypek

Człowiek w podartych a jednak lśniących butach
pochylał się nad śmietnikiem- miał w rękach skrzypce i smyczek
nie wiem czy je wyjmował czy wrzucał
nie miałam takiej odwagi,  żeby odwrócić się , sprawdzić.
Przechodząc drugą stroną
słuchałam czujnie ulicy
ale nie było nic prócz ciszy
Po chwili jednak…
Szczególna komponenta dźwięków:
stuk drewna, niknący odgłos butów, westchnienie stali
Muzyka współczesna nie zna granic



Samobójca

Nie wierzyłam a jednak
most o 3. 30 istnieje.
Buja się w mokrej czerni z domieszką świateł i mgły
poręcze wilgotne i zimne
szłam jak tancerka po linie
chciałam tylko dotknąć mostu o tej porze
nieważne zresztą bo może byłam tam po to
żeby go spotkać
Ten chłopak szedł mostem
bębniąc palcami o mokrą stal zerkał w dół
rzeka uciekała przed zimnym jeszcze słońcem
on patrzył na nią jak Oni wszyscy patrzą na chwilę przed akrobacją
Stałam za ścianą mgły.
Chłopiec dotknął kieszeni kurtki wyjął z niej komórkę
I wrzucił do rzeki jak rybę
Tak rozstał się z życiem
zniknął w mglistym tunelu i przeszedł na drugi brzeg



Oni

Twarze tych dwojga
jak ulepione z plasteliny
trzymały się dzięki siatce sinoczerwonych żyłek
wódka wyżłobiła dołki pagórki powygniatała czoła pozaklejała oczy
- dwa dziwo - ludy odmiennej płci
Zobaczyłam na światłach przy przejściu
po pasach szli jak po pokładzie przy sztormie
zarażali się śmiechem pustymi ustami
i coś tam sobie szeptali trzymając się za ręce
Może mieli nadzieję na kolejną butelkę
Może znaleźli w śmietniku nie obgryzione kości - nie wiem
Tylko, że szczęście od nich biło takie
że przez chwilę poczułam kłujący skurcz zazdrości


Pomnik

Staruszka w świetle księżyca
ta co biegała po parku
zawsze chciała coś zrobić wielkiego
nie zdążyła a więc na starość postanowiła zwariować
i tańcząc przy kiosku z gazetami
odstraszała klientów brakiem uzębienia
nie ma innego powodu tylko ten,
że chciała coś wielkiego zrobić w życiu więc
pod koniec wyszła z ram
do dziś pamiętają
jak jej sukienkę podwiewał wiatr
lecz ani w parku czy przy ulicy nikt nie postawi jej pomnika
jak innym wielkim więc
należy zostawić o niej ślad choćby w legendzie dzielnicy
stąd ten wiersz


Lokator

To mieszkanie widzę z okien swojego mieszkania
Tylko podłogę i fragmenty mebli
Mimo to mogę stwierdzić nieskazitelną czystość pokoju
Deski podłogi tak lśnią jakby ktoś dzień w dzień kilka razy
Ją mył – tylko rzecz w tym ,że tam nikt po prostu nikt nie chodzi
stoję w oknie o różnych porach i nigdy nikogo
nic poza podłogą
i poza kotem co się wygrzewa na parapecie i metodycznie liże łapy
kiedyś weszłam na klatkę schodową tamtego domu
zobaczyć spis lokatorów a pod numerem parterowym
była litera M. potem nazwisko
Na wszystko jest odpowiedź. Na wszystko
Nazwisko brzmiało Kot.



Marzyciele

To taki gatunek motyli.
Stoją na szczytach wiatru
żaden nie spadnie na ziemię
żaden nie dotknie kwiatu
Pszczoły ciężkie od soku lecą świętymi drogami
ich surowa religia zabrania podnosić oczu
pszczoły piją z każdego koloru
a Oni od świtu do  cienia
fruwają zygzakami w obłędzie wyboru
i giną wniebowzięci w gorączce marzenia


Ona

Ta kobieta
odwróciła się do mnie tyłem po środku sklepu
patrzyła w okno uporczywie
A przecież tam nic nie było
okno bez akcji-sam wiatr
a ona jak pomnik z wykręconą głową
palce na torbach ściśnięte do białości
A stałam tam tylko ja
nie było się więcej od kogo odwrócić
Płakała. Widziałam.
Wychodząc ze sklepu chciałam ją spytać
kim jestem
ale drzwi zamknęły się same
i pytanie
zostało za szkłem


Alkoholik

Spróbuję przetłumaczyć- ci szmatach mają niewielki zasób słów
A na pytania o sens i tak dalej odpowiadają, ale po czasie i raczej plugawo
więc jeśli chodzi o butelkę i kwestię bólu głowy
to Pan go nie zrozumiał - w jego języku słowa wymawia się do połowy
on mówi , że ból głowy jest dowodem na istnienie własne.
I żal do siebie też.
Poczucie zmarnowanego czasu jest przynajmniej jakimś poczuciem
czas zmarnowany jest już jakimś czasem
a czasu mało
krótko mówiąc rozmawia pan z duchem
który prosi o ciało
i szuka go czasem w bólu


Mniszka

Mamo co to jest mniszka ? – takie pytanie
zadała dziewczynka w tramwaju między przystankami
Matka zastygła – jej profil na szybie
jak zresztą inne profile zwieszone w stronę podłogi
spał właściwie i nagle w ucho wpadła ta mniszka
W upalnym pyle miasta zbudowanego na cyfrach
w tramwaju ponad głowami zaczęła fruwać mniszka
I nawet wtedy kiedy dziewczynka i matka wysiadły
mniszka została i skacząc od głowy do głowy pytała
kim jest właściwie i co tu robi
a kiedy tramwaj dojechał do końca
w przeciągach czarnej tramwajarni
została mniszka ściśnięta literami
jak wszystkie mniszki
niepojęta



Noc nad morzem

Piszę ten wiersz na plaży późnym wieczorem.
Jestem tu tylko ja
Morze przed mną zmęczone całodziennym pokazem fal
słabnie
A jednak dopóki tu będę
falom nie wolno ustać
więc Bóg powoli gasi światło
kiedy ciemność mnie wystraszy
odejdę
dopiero wtedy morze znieruchomieje


                                   

  ikonę strzałki w gore niebieski25